6.
... i to straszne, że niektórzy są dla nas tak ważni, że bez nich czujemy się nikim. a może jesteśmy nikim? i to okropne, że ktoś jednym słowem może nas zranić jak nożem. blizny nadal się goją. i osoby, które powinny być mi teraz podporą, niszczą jeszcze bardziej. strzelają do mnie z broni chyba sami tego nie wiedząc. i mi wstyd, bo oszukuję samą siebie. może lepiej się schowam, niech nie widzą. może przez patrzenie, będą również odczuwali mój ból. może lepiej zniknę?
tak bardzo jesteśmy nieświadomi swoich czynów. czasami nie wiemy, że jedno słowo może mieć tak ogromny wpływ na czyjeś życie. i ranimy, ranimy, ranimy... żywimy się krwią wypływającą z pokaleczonych serc. i daje nam to satysfakcję. że jesteśmy lepsi niż oni. a tak naprawdę to tylko złudzenie. jesteśmy szarymi pionkami na tym świecie. jesteśmy tu tylko z ciekawości. ludzie są, bo są. większość przeżywa swój prywatny koniec i toczą wojnę. są właśnie na polu bitwy, ja też walczę. ktoś właśnie mnie postrzelił. żołnierz, który znał mnie lepiej niż ja samą siebie. chyba mu ufałam. chyba ufałam mu za bardzo. chyba nawet bardziej niż sobie. chyba już mnie nie ma.
czy może jestem? chyba istnieję, bo mówią do mnie. ale ja ich nie słucham, wydaje mi się, że zniknęłam. więc po co im odpowiadać? osoba nieistniejąca nie ma przecież żadnego wpływu na to, co dzieje się naprawdę. władzę zostawiam im. niech mną kierują. mam opaskę na oczach. idę ślepo tam, gdzie mnie zaciągną. i chyba właśnie jestem tam, gdzie rządzi cisza a ziemia przestała się kręcić. dobrze byłoby stąd uciec, ale mi nie pozwalają. gdy ich nie posłucham zepchną mnie w dół. właśnie stoję nad przepaścią. trzymam się ich, jak marionetka.
czuję ich nad sobą, ale jestem sama. sama tutaj i na świecie. sama w sercu. wszędzie ostatnio jestem sama. nawet z przyjaciółmi jestem sama. sama w tłoku. sama kiedy się budzę. jestem sama w ciemności. sama z moim strachem. sama z moją depresją.
to chyba już ostatni strzał. uciekłeś z miejsca zdarzenia, podobno uznali, że jesteś niewinny. po co mieliby cię karać, nie zwrócisz mi życia. jestem właśnie na moim własnym pogrzebie. słyszę ciche łkanie ludzi. wśród tłumu zauważyłam twoją twarz. przyszedłeś. spójrz, jak celny oddałeś strzał.
prosto w serce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz